Dorota:
Często wystarczy mi czyjeś nieprzychylne spojrzenie lub dwuznaczny uśmieszek aby stracić dobry humor .Zaczynam myśleć- „Co ze mną nie tak? „Jak sobie z tym radzić?
Eksperci Kampanii Prawdziwe Piękno: Rzeczywiście, zdarza się, że mała przykrość, czyjeś „krzywe spojrzenie „, nawet niekoniecznie świadomie podjęte w celu zrobienia nam przykrości, sprawia ból, psuje nastrój na cały dzień albo i dłużej. Czasem radzimy sobie z tym lepiej, wtedy cudze złośliwości spływają po nas jak woda po kaczce, czasem gorzej, „przeżuwamy ” wtedy nieprzyjemne doświadczenia, cierpimy. Zależy to od naszego „wyjściowego ” w danym dniu stanu emocjonalnego i nastroju, ale i od poziomu dość stabilnej ogólnej samooceny, a także od stopnia, w jakim jesteśmy zainteresowani tym, jak odbierają nas inni. Im gorszy nastrój, mniej pewna pozytywna samoocena i im silniejsze dążenie do akceptacji społecznej, tym cudze „szczypnięcie ” bardziej boli. Można jednak sobie z tym radzić. Po pierwsze, próbując zrozumieć, dlaczego ktoś zrobił nam przykrość, czy chciał żeby nas zabolało, czy może chciał zwrócić na coś naszą uwagę? A może złe spojrzenie wcale nie było do nas kierowane, może było przejawem złego czyjegoś samopoczucia, problemu z którym sobie nie radzi, odreagowaniem doznanej właśnie frustracji. Po drugie, nie warto uogólniać. Ktoś kto nam dziś nadepnął na odcisk nie musi tego robić zawsze. Zrobił(a) to dziś, i tylko on (ona). Nie wszyscy źle na nas patrzą czy krytykują. Jednym się podobamy bardziej, innym mniej. Po trzecie, jeżeli jest to ktoś bliski, warto spróbować wyjaśnić sprawę w spokojnej rozmowie z tym kimś. Ale nie warto (i nie trzeba) wracać do tego przy każdej okazji. I wreszcie, można poprawić sobie humor robiąc coś dobrego dla siebie, coś co sprawia nam przyjemność.
źródło: Filipinka