Monika:
Po ślubie i urodzeniu dziecka mam więcej problemów z zaakceptowaniem swojej urody i w ogóle kobiecości niż wcześniej, a przecież spełniły się moje marzenia – mam męża, dziecko… Powinnam być szczęśliwa i pewna siebie. Chyba o tym marzy każda dorastająca dziewczynka? Dlaczego jakoś nie potrafię się z tego cieszyć i paradoksalnie zazdroszczę młodym, niezamężnym dziewczynom? Czy ze mną jest coś nie tak? Poproszę o wskazówkę.
Eksperci Kampanii Prawdziwe Piękno: Czasami tak jest, że gdy marzenia się spełniają, człowiek jest tak zmęczony ich codzienną realizacją, że nie potrafi się cieszyć. Zadowolenie z życia nie jest prawie wcale pochodną tego, co rzeczywiście dzieje się w kolo nas i z nami, ale bardziej zależy od poczucia sensu, akceptacji siebie, zdolności do podtrzymywania pozytywnego afektu. Trudno jest dawać konkretne wskazówki, nie znając bliżej człowieka. Mogę tylko powiedzieć, że warto teraz trochę bardziej zająć się sobą, zainwestować w siebie, sprawić sobie jakąś odkładaną na później przyjemność. Warto też próbować zrozumieć powody swego niezadowolenia, uświadomić sobie własne potrzeby, zaakceptować je i starać się realizować. Gdy rozumieniu i lubimy siebie – stajemy się bardziej otwarci na świat. Możemy wtedy więcej dawać i innym, i sobie.
Eksperci Kampanii Prawdziwe Piękno odpowiadali na pytania