Najstarsza bohaterka książki ma dziś 100 lat. Opowieści przeplatane czarno-białymi zdjęciami, fragmentami listów i kartek z pamiętnika są doskonałym świadectwem epoki i pokazują różnice między pokoleniami. Autorki publikacji podkreślają, że jest to projekt społeczny, kulturalny, historyczny, a przede wszystkim – wyjątkowy.
Bohaterowie książki przed laty wychowywali się tym samym kwartale ulic, chodzili do tej samej szkoły, kupowali słodycze w tym samym sklepiku i na tej samej górce lepili bałwana. Teraz w rozmowach z autorkami książki wspominają wspólne zabawy, cytują wpisy z pamiętników, opowiadają, jak spędzali święta i jakie były ówczesne przysmaki.
– „Banany z cukru pudru” to opowieść o dzieciństwie spędzonym w latach 1930–1950 w Warszawie, na Sadybie. Sadyba jest tłem, ale to jest bardzo uniwersalna książka. Spotkałyśmy 23 osoby – naszych sąsiadów, którzy nam opowiedzieli, jak to wyglądało na co dzień. To jest takie świadectwo całej epoki. Bardzo polecamy wszystkim generacjom, dlatego nazwałyśmy ją książką międzypokoleniową – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Barbara Caillot Dubus, współautorka książki.
Opowieści z czasów dzieciństwa snują Wiesia, Xawera, Biruta, Nikodem, Kazik i inni. Kasia, najstarsza bohaterka, ma dziś 100 lat. Autorki książki przyznają, że jedni podeszli do pomysłu z entuzjazmem i chętnie szukali w pamięci wspomnień, inni byli nieco sceptyczni i trudno ich było namówić na zwierzenia.
– Starsi ludzie mają już spory dystans do świata, do innych. Natomiast udało nam się jakoś do nich dotrzeć, bo chyba widzieli nasz szczery zapał i to, że chcemy spisać historie dla kogoś. Często przy pierwszym spotkaniu mówili: „A, nie mamy żadnych zdjęć, co ja tam pani mogę powiedzieć”. A kiedy wychodziłyśmy za drzwi, to tego samego dnia zdarzał się telefon: „Znalazłam jeszcze jakieś zdjęcie” albo: „Mam jeszcze jakąś anegdotkę” – mówi Aleksandra Karkowska, współautorka książki.
Tytuł „Banany z cukru pudru” jest nieco przewrotny i nawiązuje do jednej z opowieści. Autorki nie chcą jednak zdradzać jej szczegółów.
–To jest historyjka, która się powtarzała, prawie każda z osób nam opowiadała o tym, że chodziła po banany z cukru pudru. Ale żeby zrozumieć dokładnie, o co chodzi, to trzeba zajrzeć do książki – zachęca Barbara Caillot Dubus.
– Tych anegdotek jest naprawdę bardzo dużo, jedne są bardziej śmieszne, drugie bardziej wzruszające. Jesteśmy już bardzo emocjonalnie związane z naszymi bohaterami – podkreśla Aleksandra Karkowska.
Publikacja wzbogacona unikalnymi archiwalnymi fotografiami, rysunkami, listami i fragmentami pamiętników cieszy się dużym zainteresowaniem czytelników w różnym wieku. Nie brak też takich opowieści, które na długo zapadają w pamięć i pokazują, że dzieci w tamtych czasach musiały znaczniej szybciej dorosnąć.
– Jest taka historia, która pokazuje, jak bardzo odpowiedzialne były dzieci, których dzieciństwo przypadło na okres okupacji. Jedna pani wspomina, że jako 12-letnia dziewczynka zwijała bandaże podczas Powstania Warszawskiego, obierała ziemniaki, cerowała skarpetki powstańców. I ja do niej teraz mówię: „Pani Ewo, przecież pani miała tylko 12 lat”. A ona odpowiada „Pani Olu, ja byłam harcerką, miałam opaskę AK”. Więc to było bardzo wzruszające – dodaje Aleksandra Karkowska.
Książka ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczej Oryginały.